Wrobili mnie w napad. Wracamy do sprawy skoku na SKOK

Tomasz K. od półtora roku ucieka przed więzieniem. Został skazany za napad na bank w Głuchołazach. Przekonuje, ze to pomówienie. A wszystko za sprawą człowieka, który był wielokrotnie karany jest alkoholikiem i narkomanem. Przekonuje, że policja w Głuchołazach przeprowadziła okazanie z którego nie ma protokołu. Mało tego kasjerka twierdziła, zę to nie on.

Sprawę opisują Nowiny Nyskie, które spotkały się z Tomaszem K. Skazany w tej sprawie twierdzi, że miał alibi, ale sąd nie wziął tego pod uwagę. Główny świadek w  tej sprawie zmieniał zeznania. Sąd nie wziął pod uwagę również eksperymentu procesowego.

Tomasz W. zeznał, że wyszli z banku o 17.02. przeszli piechotą 150 metrów, wsiedli i pojechali przez Gierałcice, Biskupów, Sławniowice, Kijów, Nadziejów, Koperniki, Białą Nyską, Morów do Nysy, przejechali przez park, koło poczty wyjechali, potem na rondo pod samą tamę jeszcze 400 metrów polna drogą na działkę Tomasza W. W ciągu 34 minut mieli tego wszystkiego dokonać łącznie z podziałem łupów i przebraniem.

W czasie napadu siedział w domu z żoną i kolegą. Tomasz W. zeznał, że Tomasz K. przyjechał do napadu swoim autem. A ten z kolei twierdzi, ze pożyczył go akurat w tym dniu swojemu koledze.

Więcej na ten temat w najnowszym wydaniu Nowin Nyskich.

 

 

Artykuł Wrobili mnie w napad. Wracamy do sprawy skoku na SKOK pochodzi z serwisu GłuchołazyOnline.com.

Powered by WPeMatico